Agroturystyka. Dużo się o niej ostatnio mówi.

Kojarzy się z wsią i wypadem za miasto. Są tacy, którzy twierdzą, że się agroturystyką już przejedli. Bo ile można jeździć bryczką po lesie? Ale wszyscy ci, którzy twierdzą, że agroturystyki mają dość, to tak naprawdę nie wiedzą czym ona jest i na czym polega. Przyzwyczajeni do wygodnego życia w mieście żyjemy w przeświadczeniu, że wszystko mamy w zasięgu ręki. Jak nam się coś skończy w lodówce, to najwyżej pobiegniemy do sklepu za rogiem i kupimy. Ci którzy zapragnęli zamieszkać na wsi musieli zmienić swoje podejście do życia, można by spokojnie rzec, że zaczęli wyznawać inną filozofię życia. Ci, którzy jeszcze takiej decyzji nie podjęli, a noszą się z zamiarem zamieszkania na wsi, muszą pamiętać o tym, że też będą musieli wiele zmienić w swoim życiu. Na prawdziwej wsi o większość rzeczy należy zadbać samemu. O odpowiedniej porze roku trzeba coś zasiać, aby o innej porze roku coś zebrać. Żeby coś wyrosło, musimy najpierw, to wsadzić. Jeśli coś ma rodzić plony i owoce, to musimy to pielęgnować.

Integracja z przyrodą

Bardzo ważną rzeczą jest integracja z przyrodą. Wszystkie czynności jakie musimy wykonać na wsi aby przetrwać, muszą być wykonane o określonej porze roku. Nie możemy przecież nie zebrać z pola kapusty albo ziemniaków we wrześniu i powiedzieć: zrobię to później np. W styczniu kiedy będę miał więcej czasu. Tak więc harmonogram zadań organizuje nam przyroda, to właśnie ona wyznacza porę siewu i zbioru. Będziemy jej podporządkowani całkowicie i nie ma tu miejsca dla buntowników. Ale czyż nie o to właśnie chodzi, aby być z naturą za pan brat?

Jeśli nauczymy się już gospodarzyć na całego, to jest to ten moment w którym zaczynamy myśleć o tym, czy się nie zacząć tym wszystkim czego się nauczyliśmy, dzielić z innymi? Kapusta kiszona własnej roboty, o której smaku już wszyscy zapomnieli, ogórki z beczki, które też smakują jak w żadnym sklepie, świeżo zrobiony biały ser i ubite masło to doznania dla iście wybrednego podniebienia. Skoro sami szukaliśmy tych smaków tak długo, to na pewno pojawią się tacy, którzy docenią je i będą wracać zawsze wtedy, kiedy poczują nieodpartą na nie ochotę. A może będą wracać wtedy kiedy z jakiegoś powodu staną na rozdrożu swojego życia? Będą wracać trochę jak do domu, do mamy z podejściem: powdycham świeżego powietrza w lesie, zjem domowy rosół, jakiego nigdzie nie ma, wygodnie i porządnie się wyśpię i wrócę do domu jak nowo narodzony. Zatem Agroturystyka, to nie jest śmieszny pomysł na biznes, to raczej chęć dzielenia się z ludźmi tym co unikalne i coraz mniej spotykane.

Agroturystyka jest w nas

Polska posiada bardzo korzystne warunki do rozwoju agroturystyki. Regiony nieuprzemysłowione mogą się stać prawdziwą perłą pod względem turystyki i związanych z nim walorów przyrodniczo – krajobrazowych. Od roku 1993 zaobserwowano znaczny wzrost gospodarstw agroturystycznych w Polsce. Agroturystyka na Mazurach nie będzie tą samą agroturystyką co agroturystyka w Wielkopolsce. Zetkniemy się z inną kulturą, innymi regionalnymi potrawami oraz innym folklorem.

Przeciwnicy agroturystyki, uważają, że zwykle natrafia się na spartańskie warunki, krępującą gościnę i nie do końca estetyczne jedzenie. Oczywiście jak w każdej branży, usługi będą lepsze i gorsze. Ale przed tą formą wypoczynku i rekreacji nie powinniśmy się buntować, ponieważ tak naprawdę jest ona w nas i tkwi bardzo głęboko. Bloki i inne wieżowce, rozbudowane aglomeracje miejskie są od niedawna, natomiast setki naszych pokoleń wstecz żyły właśnie w ten sposób. Człowiek od zawsze żył ze zbieractwa, a walcząc o przetrwanie musiał zaprzyjaźnić się z naturą. żył z tego co sam zasiał, i sam zebrał. Chcąc nie chcąc agroturystyka jest w nas, choć może jeszcze jej nie czujemy lub jesteśmy bardzo zamknięci na zajrzenie w głąb siebie. Ci którzy jeszcze nie spróbowali powinni się odważyć, bowiem nie ma przyjemniejszego widoku na wsi, niż kwitnące krokusy wiosną.