Odziewacki i łoktusy

Chusta do dziś na wsi stanowi element stroju kobiety. Przez stulecja chustka przeszła wiele modyfikacji, które były uzależnione od regionu. Wśród chust naramiennych, które stanowiły część ubrania damskiego i były wierzchnim okryciem, najstarsze były łoktusze, łoktusy. Był to rodzaj płachty z płótna, najczęściej kwadratowej, składanej na pół albo w trójkąt, zarzucanej na ramiona lub na głowę i ramiona. Kronikarz polskiego obyczaju Zygmunt Gloger (1845-1910) w swojej Encyklopedii staropolskiej tłumaczył, że nazwa wywodzi się od słowa łokieć, ponieważ płachta taka zakrywała ramiona i ręce po łokcie.

Odmianą tego rodzaju okrycia był tzw. rańtuch (z niem.). Był to rodzaj prostokątnego szala. W niektórych regionach gór był elementem stroju odświętnego. Produkowano go z cienkiego samodziałowego płótna lub z batystu czy muślinu. Krótsze końce rańtucha były zwykle bardzo bogato haftowane, tak jak na przykład ślubne rańtuchy w stroju górali babiogórskich. W Beskidach Zachodnich istniał zwyczaj, który polegał na tym, że rańtuch był prezentem dawanym pannie młodej przez chrzestną matkę.

Łoktusze i rańtuchy w odległej przeszłości były noszone nie tylko przez wiejskie kobiety, ale i przez kobiety z wyższych sfer. Podobnie rzecz się miała z tzw. związkami, nałęczkami będącymi płatem płótna opasującym głowę, wiązanym z tylu, którego haftowane opadały na plecy. Taka nałęczka figuruje w herbie wielkopolskiego rodu rycerskiego Nałęczów. Do II wojny światowej, zachowały się one w stroju Hucułów jako tzw. peremitky noszone przez starsze zamężne kobiety. Na południu Polski związkę, nałęczkę nosiły do odświętnego stroju jeszcze w okresie międzywojennym mężatki z Wilamowic.

Trochę orientu

U schyłku XIX stulecia także w górach pojawiły się różnego rodzaju szale i chusty, które potocznie nazywano tu tureckimi. Tak określane były między innymi kaszmirowe szale, początkowo noszone przez miejskie i „herbowe” elegantki, potem także na wsi. Ten rodzaj okrycia zaczął rozpowszechniać się w dobie Cesarstwa między innymi za pośrednictwem żon oficerów brytyjskich mieszkających w Indiach. Wkrótce w Europie podjęto produkcję chust i szali będących naśladownictwem kaszmirowych. Jako tańsze, były także dostępne dla mieszkanek małych miasteczek i wsi. Miały orientalną ornamentykę i kolorystykę; stąd wywodzi się ich nazwa – tureckie.

Na przełomie XIX i XX stulecia najpowszechniejszym wierzchnim okryciem w Karpatach Zachodnich były chustki w kratę, tzw. kraciate, w kolorach szaroburych i w innych ciemnych barwach, noszone jeszcze w latach 50. XX wieku. Jako okrycie zimowe w górach, od końca XIX wieku kobiety nosiły też tzw. chustki barankowe, baraniate sporządzane z wełny, o fakturze przypominającej owcze runo. Produkowano je w Austrii, w okresie międzywojennym także w Łodzi. Po II wojnie światowej młodsze pokolenie zaczęło je masowo przerabiać na narzuty na tapczany, zimowe płaszcze i garsonki.

Na początku XX wieku upowszechniła się moda na cienkie chustki wełniane, fabryczne, drukowane w kwiaty. Noszono je zwłaszcza na terenie Podhala i Beskidu Śląskiego. Niektóre z nich nazywano rypsówkami. W czasie niedostatku II wojny i w latach powojennych często cięto je na cztery części, aby uzyskać chustki na głowę.

Dzisiaj cały bogaty „świat” chustek można oglądać jedynie w muzeach i jako elementy stroju zespołów regionalnych. Wyjątkiem jest tu Podhale, gdzie nadal od święta nosi się tutejsze stroje, a chusty sprowadza… ze Stanów Zjednoczonych.